• App Store News

    App Store News
    • Charades - kalambury na iOS już w App Store

      Najlepsze gry to oczywiście te, w które możemy zagrać ze znajomymi. Dobrze by było, by miały proste zasady oraz stanowiły niezobowiązującą, wymagającą niewielkiego wkładu rozrywkę. Takie jest właśnie Charades - gra polegająca na odgadywaniu rysowanych haseł, stworzona przez polską firmę Appogeum (http://appogeum.pl/881/charades-2/). Charades to nic innego, jak dobrze znane kalambury. Gra oferuje rozgrywkę w dwóch trybach - treningu oraz multiplayerze. W pierwszym z nich możemy do woli ćwiczyć rysowanie haseł, ponadto każdy ze stworzonych przez nas obrazków zapisywany jest w galerii gry (dotyczy to każdego trybu). Multiplayer to z kolei podstawowy tryb rozgrywki. Do wyszukiwania innych graczy wykorzystuje Game Center. Maksymalnie w rozgrywce mogą brać udział 4 osoby (w ustawieniach możemy zmniejszyć tą liczbę). W każdej rundzie jeden z uczestników otrzymuje hasło, które pozostali muszą odgadnąć. Odpowiedzi wpisuje się na czacie, który widoczny jest dla wszystkich graczy. W hasłach nie trzeba uwzględniać wielkich liter oraz polskich znaków diakretycznych, dzięki czemu szybkie wpisywanie słów jest łatwiejsze. Możemy wykorzystać do tego również klawiaturę bluetooth - gra bez problemu z nią współpracuje. Jeśli dobra odpowiedź nie pada dostatecznie długo, wyświetlane są podpowiedzi (w postaci pierwszej, a następnie drugiej litery hasła). Ponadto jeśli któryś z uczestników będzie bliski podania prawidłowej odpowiedzi, gra poinformuje o tym wszystkich. Po każdej rundzie rozdawane są punkty. Im szybciej zostanie odgadnięte hasło, tym więcej otrzyma ich zarówno osoba, która na nie wpadła, jak i rysujący. Osoba rysująca w danej rundzie hasło nie może korzystać z czatu, widzi jedynie to, co inni na nim piszą. Gra dostępna jest zarówno na iPhonie i iPodzie touch, jak i na iPadzie. Nie oznacza to jednak, że użytkownicy tabletów mają znaczną przewagę nad posiadaczami mniejszych urządzeń. Na iPhonie oraz iPodzie rysować można również w pozycji poziomej. Do dyspozycji mamy wtedy całą powierzchnię ekranu. Ponadto możemy rysować w jednym z 7 kolorów, wymazać część obrazka lub jego całość. Hasło do przedstawienia wyświetlane jest cały czas w rogu ekranu. Co ważne, możemy otrzymać do narysowania zarówno pojedyncze słowo, jak i zwrot lub przysłowie. W chwili obecnej polska baza liczy sobie 4931 haseł, natomiast we wszystkich dostępnych w grze językach jest ich w sumie 24800. Baza jest cały czas rozbudowywana i aktualizowana. Oprawa graficzna Charades jest kolorowa i dopracowana. Na pierwszy rzut oka można stwierdzić, że gra kierowana jest do dzieci, jednak to jedynie złudne wrażenie. Animacje towarzyszące przechodzeniu do kolejnych ekranów i pozycji menu zostały świetnie zaprojektowane. Rzadko zdarza się, by ten z pozoru nieistotny element produktu był aż tak ciekawie zrobiony. Podobnie jest z oprawą dźwiękową - w tle przygrywa przyjemny i prosty motyw, który w każdej chwili możemy zastąpić własną muzyką lub wyłączyć. Przestawienie tego możliwe jest zarówno przed rozpoczęciem gry, jak i podczas rozgrywania partii. Charades jest dostępne za darmo. Jeżeli chcemy, możemy pokusić się o wykupienie wersji premium. Usuwa ona reklamy, które wyświetlają się czasem przed grą (ale nigdy w trakcie partii), zwiększa też liczbę przyznawanych za prawidłową odpowiedź punktów. Ponadto baza słówek jest wtedy codziennie aktualizowana (użytkownicy darmowej wersji nie otrzymują aktualizacji bazy). Gra dostępna jest w języku polskim, angielskim, hiszpańskim, francuskim i niemieckim. Automatycznie wybierany jest język, który ustawiony mamy w systemie. W każdej chwili możemy jednak go zmienić. Gra firmy Appogeum (http://appogeum.pl/881/charades-2/) bazuje na bardzo dobrym i sprawdzonym pomyśle. Dzięki bardzo dobremu wykonaniu oraz dobrze opracowanej i stale rozwijanej bazie haseł może ona stać się jedną z najbardziej interesujących pozycji w App Store. Stanowi ona bowiem doskonałą, niezobowiązującą rozgrywkę, w której liczba zdobywanych punktów schodzi na dalszy plan, a całość skupia się przede wszystkim na dostarczaniu przyjemności graczom. Bardzo spodobało mi się również podejście twórców - za darmo otrzymujemy w pełni funkcjonalny produkt, który pozwala przekonać się, czy gotowi jesteśmy zakupić pełną wersję gry. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić wszystkim Charades - tak wciągającej gry dawno nie miałem przyjemności recenzować. Ocena: 9/10 Charades dostępne jest w App Store za darmo, przeznaczone jest dla iPhone'a, iPoda touch oraz iPada. Możecie pobrać je tutaj (http://itunes.apple.com/pl/app/charades-!/id472709514?mt=8). Uwaga! Dzięki uprzejmości twórców aplikacji mamy dla Was aż 20 kodów na odblokowanie wersji premium Charades. Otrzymają je autorzy komentarzy z najciekawszymi sugestiami, co można dodać lub zmienić w grze. Zwycięzców wybierzemy 13 stycznia.

    • 5 ciekawych aplikacji do obróbki wideo
    • Miasto Sekretów - Reksio w Krainie Kretów
    • Świąteczna promocja słowników z serii iLeksyka
    • Infinity Blade 2 - recenzja
  • Mini News

    Mini News
  • Artykuły

    Artykuły
    • Słuchawki Bowers & Wilkins C5 - test na MyApple

      Jakość dźwięku oferowanego przez iPhone’a sprawiła, że wielu osobom zastąpił on odtwarzacz muzyki. Dodawany do telefonu zestaw słuchawkowy nie zapewnia jednak zbyt dobrego dźwięku, a większość lepszych słuchawek nie pozwala na wygodną obsługę telefonu z racji braku mikrofonu oraz przycisków. Bowers & Wilkins to firma, która słynie z wysokiej jakości sprzętu audio. Dzięki uprzejmości firmy Audio Klan (http://audioklan.com.pl/index.html) mieliśmy okazję przetestować słuchawki B&W C5, przystosowane do działania z urządzeniami Apple. Zapraszam do lektury. Bowers & Wilkins C5 to sprzęt kierowany do wymagających użytkowników. Świadczą o tym nie tylko bardzo dobre parametry generowanego dźwięku, ale również samo wykonanie słuchawek oraz... opakowanie. Czarne pudełko z delikatnymi, srebrnymi napisami, wykonana z grubego plastiku wkładka trzymająca słuchawki, dwa mniejsze pudełka z małymi uchwytami - to wszystko sprawia, że zajmujemy się wszystkimi elementami zestawu w odpowiedniej kolejności. Opakowanie to dla wielu osób banalna sprawa, jednak jest to ważny szczegół, wprowadza bowiem użytkownika krok po kroku w kolejne aspekty korzystania ze sprzętu. W pudełku oprócz słuchawek znalazły się 4 pary silikonowych końcówek, futerał oraz dwie przejściówki, które umożliwiają podłączenie zestawu do MacBooka z oddzielnym wejściem i wyjściem audio. Etui zostało wykonane z zamszu, a jego ściany usztywniono. Wewnątrz znalazł się uchwyt, który przytrzymuje słuchawki i pozwala zwinąć kabel. Nie jest niestety zbyt wygodny, nawinięcie na niego przewodu jest kłopotliwe. Uchwyt suwaka zamykającego etui jest z kolei zbyt długi, co jest mocno odczuwalne w kieszeni. Silikonowe nakładki dostępne są w czterech rozmiarach. Do pełni szczęścia zabrakło końcówek dwukołnierzowych i piankowych. Wewnętrzna część wkładki jest dość mocno usztywniona. Konstrukcja B&W C5 jest bardzo specyficzna. Wokół słuchawki znajduje się pętla z przewodu, której zadaniem jest utrzymywać całość w uchu. Długość pętli można wyregulować, mimo tego znalezienie optymalnego ustawienia jest dość trudne. Przy nieprawidłowym dopasowaniu jej długości oraz dobraniu nieodpowiednich końcówek korzystanie z C5 staje się udręką. Warto jednak poświęcić chwilę na znalezienie optymalnego ustawienia. C5 są bowiem bardzo komfortowe, końcówki świetnie dopasowują się do kształtu ucha, nie są prawie odczuwalne. Jednocześnie zapewniają też dobrą izolację od dźwięków z zewnątrz. Słuchawki mają symetryczny przewód o długości 1,2 metra, zakończony prostym, pozłacanym wtykiem. Kabel jest dość sztywny, dzięki czemu nie plącze się zbytnio, dość mocno przenosi jednak wszelkie otarcia o ubranie do słuchawek. Na przewodzie lewej słuchawki znalazł się pilot z dwoma przyciskami głośności, przyciskiem funkcyjnym oraz mikrofonem. Pilot jest podłużny, z lekkim wgłębieniem na środku. Nie jest niestety zbyt wygodny - kliknięcie przycisków jest słabo wyczuwalne, a obły kształt sprawia, że obsługa w rękawiczkach jest niemożliwa. Mikrofon jest z kolej wysokiej jakości, podczas prowadzonych rozmów dźwięk był wyraźny i czysty. Jakość oferowanego przez B&W C5 dźwięku powala. Producent zastosował w słuchawkach system Micro Porous Filter, którego zadaniem jest polepszenie przestrzenności dźwięku oraz zwiększenie jego czystości. Nie mam pojęcia, na jakiej zasadzie działa to rozwiązanie, możliwe jednak, że to właśnie dzięki niemu efekt przestrzeni jest wręcz fenomenalny. Nigdy wcześniej w żadnych słuchawkach dokanałowych nie spotkałem się z tak szeroką sceną oraz równie dobrym rozmieszczeniem na niej instrumentów. Dźwięk jest głęboki i pełny, wszystkie tony wybrzmiewają równie wyraziście i mocno. Nawet bardzo ciche dźwięki odtwarzane są dokładnie i szczegółowo. Jest to wyraźnie słyszalne zwłaszcza w muzyce poważnej. Do naszych uszu dociera nawet najdelikatniejsze muśnięcie klawisza fortepianu. Słuchawki grają bardzo neutralnie, żadne tony nie dominują nad pozostałymi. Dzięki temu ich brzmienie jest niezwykle naturalne, wiernie odzwierciedlające faktyczne brzmienie instrumentu. Wysokie tony nawet przy dużej głośności nie są zniekształcone, brzmią nieco ostrzej, ale wynika to wyłącznie ze specyfiki danego utworu. Mocne, gitarowe riffy Angusa Younga były tak wyraziste i dynamiczne, że oczywistym stawało się, że to właśnie on nadawał tempo pozostałym członkom AC/DC. Ostrzejsze solówki Slasha wspinały się niezwykle wysoko, jednak nie męczyły słuchu - pozostawały perfekcyjnie wyraźne. Średnie tony nie wysuwają się przed pozostałe, co często ma miejsce w neutralnie brzmiących słuchawkach. B&W C5 potrafią zagrać również bardzo nisko. Najniższe pasma są świetnie kontrolowane, nie zakłócają pozostałych tonów, jednocześnie są bardzo dynamiczne. Bębny perkusji brzmią równie dobrze, co elektronicznie generowany bas w muzyce The Prodigy. Wokale są niesamowicie wyraźne - przy słuchaniu Budki Suflera głos Cugowskiego brzmiał potężnie, natomiast w głosie Jamesa Hetfielda słychać było niesamowitą dzikość. Delikatniej brzmiący Caleb Followill był równie przekonujący, spośród gitar i perkusji bez trudu dało się wyłowić nawet najdrobniejszą modulację jego głosu. Bowers & Wilkins C5 to zdecydowanie jedne z najlepszych słuchawek dokanałowych dostępnych obecnie na rynku. Wydobywający się z nich dźwięk jest niesamowicie czysty i naturalny. Ponadto odczucie przestrzeni jest niesamowite - momentami trudno uwierzyć, że efekt ten uzyskano w słuchawkach dokanałowych. C5 są bezlitosne dla nagrań o słabszej jakości - niedoskonałości są bardzo łatwe do wychwycenia. Kiedy testuję słuchawki, staram się zawsze określić, do kogo kierowany jest dany produkt. W tym wypadku jest to niezwykle trudne, bowiem C5 radzą sobie z każdym gatunkiem muzyki. Ich jedynym minusem jest wysoka cena - kosztują około 800 zł. W zamian dostajemy jednak niesamowitą jakość dźwięku, świetne wykonanie oraz niebanalny design. Uwaga! Dzięki uprzejmości firmy Audio Klan (http://audioklan.com.pl/index.html) możecie wygrać testowane przez nas słuchawki Bowers & Wilkins C5. Aby wziąć udział w konkursie, należy wejść na profil Bowers & Wilkins Polska na Facebooku (https://www.facebook.com/BowersWilkins.Polska), polubić go oraz odpowiedzieć na pytanie tam zamieszczone oraz wysłać odpowiedzi na wskazany adres. Wygrywa osoba, która prawidłowo udzieli odpowiedzi na zadane pytanie. W tytule maila należy wpisać "Chcę wygrać słuchawki Bowers & Wilkins C5!", w treści podać natomiast jedynie odpowiedź na pytanie. Konkurs trwa do dnia 17.11.2011 r. Dnia 18.11.2011 r. komisja wybierze jedną z poprawnych odpowiedzi i nagrodzi laureata.

    • iTunes Music Store już wkrótce w Polsce
    • Mac mini (mid 2011) - test na MyApple.pl
    • Opinia o Final Cut Pro X. Hit czy kit?
    • iMac 27” (2011) - test na MyApple