Czyli jak teraz mam ok. 29GB wolnego na 160GB 5400rpm to to już jest tak naprawdę minimum? Trochę kiepsko jeśli tak - w takim wypadku 160GB to w rzeczywistości ok. 130-135GB pamięci użytkowej i jeszcze minus system operacyjny..
//Pozdrawiam
Czyli jak teraz mam ok. 29GB wolnego na 160GB 5400rpm to to już jest tak naprawdę minimum? Trochę kiepsko jeśli tak - w takim wypadku 160GB to w rzeczywistości ok. 130-135GB pamięci użytkowej i jeszcze minus system operacyjny..
//Pozdrawiam
Komputer: MacBook Pro 15"
_______________________________________________________
Tu tak na prawdę nie chodzi o te procenty, należy mieć tak w okolicach 20GB wolnego miejsca, niezależnie od wielkości dysku i powinno być wszystko ok.
Może nawet 10GB starczy, nie mają tutaj aż tak znaczenia te procenty, że przykładowo 1GB poniżej tego i już problemy murowane, bez przesady. Chodzi o to żeby zapewnić systemowi troszkę "oddechu"cała filozofia,
Dla mnie to od zawsze była "oczywista oczywistość" że dysku się do pełna nie zapycha, nie rozumiem co w tym dziwnego. Kupuje się dysk z lekkim zapasem, a nie że "o mam dysk 250GB to 250 mu załaduje", jak chcesz mu 250 załadować to kup troszkę wiekszy. Nie rozumiem zdziwienia.
Ostatnio edytowane przez macieks72 ; 08.03.2010 o 16:13 Powód: Wpisy zostały automatycznie połączone
Komputer: Macbook Pro wykąpany w pepsi, teraz Acer Aspire 5750G
Telefon: iPhone 4 - iOS 5.1.1
Znaczy się ja rozumiem, że każdy system operacyjny potrzebuję trochę miejsca wolnego, ale jednak (nie wierzę, że to piszę...) Windows (.. .. ..) działał u mnie X lat temu z raptem 3 czy 2 nawet GB wolnego. Ale rozumiem, że to inny system zupełnie i że za tą niewielką niedogodność zyskujemy wszystko to co pozostaje w sferze marzeń dla PeCetowców
//Pozdrawiam
Komputer: MacBook Pro 15"
_______________________________________________________
Szczerze mówiąc dla mnie to żadna niedogodność. Przez 20 lat nigdy nie zapchałem dysku w do oporu. Nie było takiej potrzeby. Do oporu to mam zapchane ale dyski zewnętrzne na usb
Co do tych 2GB w Windows, próbowałeś robić defragmentacje wtedy?
Komputer: Macbook Pro wykąpany w pepsi, teraz Acer Aspire 5750G
Telefon: iPhone 4 - iOS 5.1.1
Na Windzie to ciężką nie przeprowadzać defragmentacji. Ale stan tuż przed to u mnie najczęściej był właśnie ok 2-6 GB.
Dla mnie dysk twardy jest od tego żeby go zapełniać - w końcu to jego jedyna rola. Znaczy się wiadomo, że systemowy to nie można zapełnić do 200MB wolnego, ale jednak nie będę go zostawiał z 20GB wolnego (przynajmniej na Windzie).
Jak wiemy - MacOS to zupełnie inna sprawa.
//Pozdrawiam
Komputer: MacBook Pro 15"
_______________________________________________________
Po pierwsze to system wymaga ramu do szybkiego działania a jeżeli mu go brakuje to zaczyna się dobierać do HDD, co do wolnego miejsca na HDD to 10GB wydaje mi się rozsądną granicą bo system zazwyczaj z takiej ilości dysku koźysta ile ma ramu.
BTW Co takiego jest w sferze marzeń PCtowców co podobno mają makowcy ?
Komputer: Altair 8800
Telefon: ZTE Blade (Android 2.3.7)
Odtwarzacz: iPod Touch 8GB (1st gen)
Tablet: LY706
Dla mnie dysk jest żeby na nim pracować, a jak go zapełnię do oporu to się może okazać że nie mam wystarczająco miejsca żeby wykonać moją pracę. I co wtedy? Ano zaczyna się szukanie na szybko co można usunąć żeby zwolnic miejsce. Istnieje wtedy możliwość, że przez pośpiech wyleci coś co było potrzebne. Ja tam wolę ma bieżąco sobie archiwizować rzeczy których nie potrzebuje na dysku trzymać cały czas. Poza tym może być przypadek ze zabieram laptopa do kogoś, może przyjdzie mi coś sobie zgrać i tutaj znowu "dupa" bo się okazuje że miejsca nie mam.
No wybacz ale dla mnie Twój argument "Dla mnie dysk twardy jest od tego żeby go zapełniać" jest całkiem zły.
Ostatnio edytowane przez macieks72 ; 09.03.2010 o 21:25
Komputer: Macbook Pro wykąpany w pepsi, teraz Acer Aspire 5750G
Telefon: iPhone 4 - iOS 5.1.1
Znaczy się w pewnym sensie Twoja wypowiedź popiera mój argument :
Czyli.. zapełniasz. Nazywaj to jak chcesz, ale czym niby różni się Twoje chodzenie do kogoś i zgranie czegoś (czyli - 'zgrywanie', 'wgrywanie', 'zapełnianie' - zwał, jak zwał) od mojego 'zgrywania', 'wgrywania', 'zapełniania'. Sam mam parę dysków zewnętrznych do archiwizacji i ogólnie stuff'u, ale jednak po to mam komputer żeby to na nim trzymać rzeczy, które są mi potrzebne. A ile tych rzeczy jest potrzebne, to już sprawa zupełnie indywidualna. Nie cierpię takich sytuacji, gdy na przykład (posługując się Twoim przykładem) jestem u kogoś i ten ktoś chciał coś ode mnie zgrać, a tu: "O nie - sorry, ale mam to na dysku zewnętrznym w domu [bo jako, że najczęściej jestem w drodze, to unikam wypychania pokrowca na kompa dodatkowymi ciężarami]". Rozumiem, że jak się ma MacBooka, ale używa się go jak desktopa to wszystko inaczej wygląda, ale jednak to jest już chyba zakłócenie sensu kupowania MacBooka zamiast np. iMaka czy Miniaka.Poza tym może być przypadek ze zabieram laptopa do kogoś, może przyjdzie mi coś sobie zgrać i tutaj znowu "dupa" bo się okazuje że miejsca nie mam.
Tyle w temacie. A właściwie off-temacie, bo wyszedł z tego duży OT, za co przepraszam moderatorów.
//Pozdrawiam
PS
Masz Maka i się pytasz..? Dokładnie to, co jest wymieniane w pierdyliardzie wątków, jakie były na MA z zapytaniem "Mac - czy warto?". Względny brak wirusów, stosunkowa bezawaryjność, przyjemność z użytkowania (zapewne zakwestionujesz ten argument, chociaż ja będę wciąż uważał, że korzystanie z Maka jest o wiele przyjemniejsze niż używanie Windowsa [wielu się tu chyba ze mną zgodzi]) i ogólna stabilność systemu, niespotykana w tworze M$. Według mnie atuty te bardzo chętnie użytkownicy Windowsa zobaczyliby w swoim systemie, czyż nie?BTW Co takiego jest w sferze marzeń PCtowców co podobno mają makowcy ?
Komputer: MacBook Pro 15"
_______________________________________________________
Komputer: Macbook Pro wykąpany w pepsi, teraz Acer Aspire 5750G
Telefon: iPhone 4 - iOS 5.1.1