Dzisiejsze wydarzenie, według wielu redakcji na świecie, może przejść do historii prezentacji Apple. Serwis Macrumors porównuje je do tak przełomowych przedstawień jak prezentacja PowerMaka G5 w 2003 roku, przejście Apple z procesorów PPC na Intela (2005) czy premiery iPhone'a sprzed trzech lat.
Bardziej zagorzali fani zbliżający się wielkimi krokami keynote nazywają czwartym najważniejszym wydarzeniem w historii firmy. Pierwszym była prezentacja komputera Macintosh, drugim iPoda, trzecim iPhone'a, a teraz być może iTabletu - czyli urządzenia, którego nikt nie widział, ale o którym mówią wszyscy.
Zakładając że urządzenie pojawi się dziś wieczorem na scenie w San Francisco, trudno nie odmówić fanom Apple racji. Korporacja z Cupertino nie odświeży tym razem istniejącego produktu - pokaże coś zupełnie nowego, coś czego nie było nigdy wcześniej. A to już więcej niż kolejny keynote. To chwila historyczna. Cofając się o kilka lat, trudno uwierzyć, że zaprezentowany styczniowego wieczora 2007 roku iPhone stanie się bohaterem zbiorowej wyobraźni i przedmiotem marzeń zarówno nastolatka jak i statecznego biznesmena. Wtedy Apple jako marka dopiero docierało do świadomości polskich konsumentów, a firma znana była tylko z produkcji drogich iPodów. iPhone zmienił ten pogląd i choć opinia o cenach pozostała taka sama, aparat stał się w Polsce hitem, stając się trzecim najlepiej sprzedającym się smartfonem w naszym kraju. Ale to nie wszystko - iPhone otworzył oczy Polakom i uświadomił, że Apple to nie tylko iPod i gadżet z dotykowym ekranem - to cały ekosystem doskonale uzupełniających się produktów, które nie dość że wspaniale wyglądają to są jeszcze bardzo intuicyjne i przyjazne dla użytkownika. Podobnie jest na świecie - firmie z Kalifornii chyba nigdy nie przybyło tylu wiernych klientów jak w trwającej właśnie "erze iPhone'a" - aparat od Apple okazał się sukcesem, a użytkownicy coraz częściej zaczęli rozglądać się za Makiem.
Dlaczego więc to właśnie dzisiejsze wydarzenie jest tak ważne? Z prostego powodu: premierę iPhone'a oglądali tylko najwierniejsi fani komputerów Macintosh, teraz będzie inaczej. Na skutek medialnej histerii i umiejętnym sterowaniu mieszanką faktów i fikcji, soczysty PR-owy jabłkowy sok w ciągu ostatnich miesięcy zamienił się w substancję silnie uzależniającą wszystkich wielbicieli Maków, iPodów, iPhone'ów. Zjawisku wtórowali dziennikarze całego świata doskonale "czując" apetyt na informacje o modnym Apple i zaserwowali dawki spekulacji mogących przeprawić o ból głowy. Już nikt nie wie czym jest, jeśli w ogóle jest, tablet Apple (nazywany również iPadem czy iSlate'em): dotykowym ekranem o wielkości 6,7,8, czy 9 cali? A może większą konsolą do gier wykorzystującą gesty? Multimedialną gazetą, którą powinno się obowiązkowo otworzyć każdego rana przy kawie? A może to tylko zbiór elementów będących częścią naszej wyobraźni? Czysta abstrakcja - Apple tak lubi.
Dziś to się skończy. O godzinie 19:00 kurtyna opadnie i wszystko będzie już jasne, przejrzyste, multidotykowe i klarowne. A sam keynote tak czy inaczej przejdzie do historii - albo z powodu premiery iTabletu, albo z powodu jego braku - historycy na pewno zapamiętają je wtedy jako największe rozczarowanie w dziejach.



LinkBack URL
About LinkBacks






Cytuj
