Touchpad to już od dawna Gładzik.... Mnie się podoba!![]()
znaczek
ikona
Touchpad to już od dawna Gładzik.... Mnie się podoba!![]()
Komputer: MBP
Telefon: ajfon
Jazda na motocyklu, to najlepsza rzecz jaką można robić w ubraniu
dobrze ze nie "miziacz"![]()
Bo są. Ta sama książka, tłumaczona przez różnych tłumaczy, jest inna książka, ale ...
Tak naprawdę to przecież zdajesz sobie z tego sprawę, to nie jest ani tak wielki problem, ani tak ważny, aby po nocach go dyskutować. Bo co to znaczy „ludzie nie zaakceptują” Obracamy się wpośród pojęć (lub nazw) które są przecież zrozumiałe (zakładam, że jednak inteligencja nawet największego oportunisty wśród pracujących przy komputerze jest większa przynajmniej o 0,115 punktu procentowego od małpy). Zatem nie róbmy problemu, gdy on tak naprawdę nie istnieje, bo czy to będzie znaczek, czy windosowaska ikona (tzn. z angielskiego, choć w Polsce słowo ikona jest zapożyczone z języka greckiego i jak wcześniej wspominałam i ma się jak pięść do nosa z „ikoną pochodzącą z języka komputerowego). Jakoś jestem przekonana, że wszyscy dokładnie też wiedzą jakie skutki niesie za sobą kliknięcie w „poniechaj” podobnie jak każdy intuicyjnie wie o konsekwencjach kliknięcia w „anuluj” i zapewne każdy też by wiedział co będzie jak kliknie w „zaniechaj” Pamiętam jak Heidi radził się przed zastosowaniem słowa „poniechaj” i ja byłam wtedy w opozycji (proponując „zaniechaj”). Teraz przywykłam i nawet jestem gotowa bronić „poniechaj”. Natomiast nigdy nie byłam w stanie polubić konieczność kliknięcia w „start” gdy chciałam wyłączyć komputer (w Windows). Bo to już nie jest kwestia estetyki, tylko logiki, a w zasadzie jej braku.
Napisze krótko, bo już dalej nie chce mi się dyskutować na ten temat, a zwłaszcza nie na zaproponowanym mi poziomie.
Jeżeli ktokolwiek bierze się za lokalizację, czy za tłumaczenie, to zawsze będzie to w tym zakresie jego praca autorską. Oznacza to, że tłumacz, czy lokalizator, bierze odpowiedzialność za swoją pracę, ale jednocześnie ma pewne możliwości dość swobodnego operowania językiem, o ile nie ma jeszcze normalizacji czy innych prawnych reguł . Pod pojęciem wzięcia odpowiedzialności rozumiem, że tak czy inaczej Mu „dokopią” To jest pewne. Bo tak już w Polsce jest, że nie naraża się tylko ten, co nic nie ma do zaproponowania i nic nie robi, a krytyka w zasadzie każdego działania należy do naszego narodowego hobby.
Jakoś nikt specjalnie nie zwrócił uwagi na to, że mamy polonizatora, wszyscy za to mają za złe przyjęte w nim tłumaczenia, a najgłośniej krytykuje to Ci, którzy na tym samym zdaniu deklarują, że nigdy go nie używali, używają i używać nie będą, a nawet nigdy go nie zainstalowali (przynajmniej tak się deklarują).
Dlatego MAX, jeżeli pracujesz przy tym, to rób jak uważasz. Gotowy produkt będzie krytykowany, tak z dobrego bezinteresownego, ale bardzo polskiego serca.
Jeżeli jednak OSX doczekał się (idźmy na kompromis) ciekawego tłumaczenia, będącego pewnym przeciwstawieniem się rozwiązań stosowanych w Windows (w tym, że przynajmniej ja zauważam większą „pokorą” w stosunku do języka polskiego) to dlaczego tego nie kontynuować?
Jeżeli OSX jest u swych podstaw jest innym systemem, to dlaczego w lokalizacja musi nawiązywać, a raczej ulegać przyzwyczajeniom użytkownika Windows ? I tyle ode mnie.
Pozdrawiam.
PS. Katargo jeżeli użycie kontrargumentu w postaci próby tłumaczenia, że joystik to „manipulator jednoręczny” lub alternatywnie „laseczka szczęścia” i na dodatek intelektualnie ma być na równi z tłumaczeniem „ikona – znaczek” to ktoś z nas nie rozumie pojęcia demagogii. Ale zgadzam się, niech to będę ja która tego nie rozumie. W końcu jestem blondynką i to na dodatek ciemną. Tyle, że prywatnie przyznam Ci się: jest mi z tym dobrze. Raz się przyznałam do tego i już nie muszę stale pozować na intelektualistkę. Stac mnie zatem na luz. Czego i innym formułowiczom życzę.
Komputer: MacMini, MacBookAir
Odtwarzacz: iPod Video 5G
Poniechaj puknięcia teczki leżącej na twoim biurku, zamiast tego przyjrzyj się uważniej znaczkowi z sondą kosmiczną, no wiesz szukaczowi-ścieżek...
Ta wersja to muzyka dla moich uszu, w przeciwieństwie do poniższej...
Anuluj kliknięcia w katalog na twoim pulpicie, zamiast tego przyjrzyj się ikonie Pathfindera...
Przecież ta pierwsza nie dość że pobudza wyobraźnię, jest Myśląca Inaczej to brzmi prawie jak Pinki Floydy!
Informatycy mają jakiś należny naturalny wdzięk?
ps. jeśli już o ikonach rozmawiamy, to chciałbym polecić książkę pod tytułem "Ikona" (nie nie tą o Jobsie) Forsytha, główny bohater ma bardzo ciekawe nazwisko![]()
Komputer: MacBook Pro 13"
Telefon: iPhone 2G 8GB
Odtwarzacz: iPod Video 5.5G
[url]http://www.myapple.pl/showthread.php?t=39015[/url]
no wlasnie moniko to ty zrobilas z tej dyskusji dyspute prawie filozoficzna i "pozujac" na intelektualisteke probujesz udowodnic innym ze sa delikatnie mowiac, nieintelektualistami narzucajac, im jedyny sluszny poglad na tlumaczenia, to znaczy twoj. jezeli chodzi o joystik to znajdz sobie w wikipedi pojecie: zart
aha demagogie to droga moniko ty uprawiaszi przestan zaslaniac sie w kolko kolorem swoich, nie watpie ze pieknych, wlosow bo jest to nudne i piszac to po raz setny, pod na wskros intelektualnym wywodem, mozna odniesc wrazenie ze nabijasz sie z tych co nie zawsze rozumieja o czym piszesz a zyjacych w przeswiadczeniu ze cos tam wiedza i nie koreluje to z ich wiedza na temat blondynek wyniesiona z kawalow o tychze.
pozdrawiam
kaDargo
Ostatnio edytowane przez kadargo ; 18.01.2007 o 01:55
Jak rozumiem Monk popiera Monka, lekturę mam za sobą, filmu nie widziałam.
Dziekuję za wsparcie. (Tak sobie myślę, że to było wsparcie).
Katargo, odpowiem (mimo wszystko bo zarzekałam sie, że kończę obecność w tym wątku, ale najwcześniej jutro) zaraz po próbie zaliczenia egzaminu z liberalizmu.
Życzę obu miłym, Panom (i wszystkim Formułowiczom) spokojnej nocy. _M
Komputer: MacMini, MacBookAir
Odtwarzacz: iPod Video 5G
Swego czasu przeprowadzone zostały bardzo ciekawe badania. Okazało się, na przykład, że tylko 8% (osiem) naszego społeczeństwa posiada umiejętność obliczenia procentów z liczby innej niż 100. Gdyby ktoś miał problem z policzeniem, oznacza to, iż 92% społeczeństwa nie potrafi tego zrobić.
Spadające czytelnictwo, zastępowane oglądaniem prostych historyjek, powoduje obniżenie umiejętności rozumienia cudzych wypowiedzi. Brak zrozumienia ogranicza możliwość samokształcenia, a więc prowadzi do ubożenia intelektualnego. Powoduje również spadek wrażliwości na wieloznaczność słów. Znaczek dla dużej grupy osób jest wyłącznie znaczkiem pocztowym, ponieważ to jedyne znaczenie tego słowa, które jest im znane.
Zmieniający się wokół świat zmusza ludzi do coraz większej specjalizacji. Coraz więcej osób zna wyłącznie dziedzinę, która jest im niezbędna do pracy, spada zaś poziom, tak zwanej, wiedzy ogólnej. To również prowadzi do utraty umiejętności odczytania wieloznaczności wypowiedzi lub pojedynczego słowa, jeżeli wykracza to poza dziedzinę specjalizacji, na przykład komputery. Powoduje to również często błędne uznawanie terminologii branżowej za normę języka ogólnego, za słownictwo czytelne dla wszystkich, również osoby spoza branży.
Postępujące ubożenie intelektualne społeczeństwa powoduje, że kurczy się też zasób słownictwa poszczególnych jednostek, a co za tym idzie ogółu społeczeństwa. Słychać to w zalewie zaimków i maksymalnie uproszczonych wypowiedziach, często uproszczonych w stopniu uniemożliwiającym ich zrozumienie. Co widać również na tym forum.
Brak możliwości technicznych kazał dawniej przymykać oczy na brak polskiej interpunkcji (kto wie, jak wygląda prawidłowy polski cudzysłów i dlaczego nie jest nim znak cala?) czy brak polskich znaków diakrytycznych. Przez lata takiej praktyki ludzie nauczyli się, że deformacje języka są nieistotne i akceptowalne. Niektórzy do tego stopnia, że nawet dzisiaj, kiedy nic już nie stoi na przeszkodzie, by stosować i interpunkcję, i polskie diakrytyki, wiele osób tego nie robi, a nawet posuwa się dalej, do zaniechania stosowania wielkich liter. Co widać również w tym wątku.
Brak lub niechęć do używania programów z polskim interfejsem spowodowały, że znakomita większość polskich użytkowników komputerów (niezależnie od platformy), nie używa, istniejących przecież, polskich terminów, zastępując je anglicyzmami. Skrinszoty, sejwy, sendnąć, apdejty, softłer i hardłer. To uczy braku szacunku dla własnego języka. To powoduje znieczulenie na przenikanie do języka nie tylko obcych słów, ale również obcej logiki wypowiedzi, składni i gramatyki.
Tak zwana kultura masowa utrwala w społeczeństwie tolerancję dla miernoty, a nawet ją gloryfikuje. Powoduje to obniżenie wymagań nie tylko wobec innych, ale również wobec siebie samego. Powoduje to, że niewiedza przestała być impulsem do nauki, a stała się podstawą roszczeń do obniżenia kryteriów oceny. Nastąpiło odwrócenie praw ewolucji naturalnej. Zamiast równać do najlepszych, równa się do najsłabszych.
Ta sama kultura masowa utrwala przekonanie, że popularność równoznaczna jest z jakością. Ważne są liczba sprzedanych płyt, liczba sprzedanych książek, liczba widzów w kinach. To przekonanie niepostrzeżenie przenika również do innych sfer życia, każąc ludziom wierzyć, że większość dokona lepszego dla siebie wyboru.
Trudy życia powodują, że coraz więcej ludzi żyje z dnia na dzień, bez planowania przyszłości. Efektem takiej postawy jest podejmowanie decyzji w oparciu o ich krótkoterminowe skutki czy, wręcz, aktualną modę, bez zastanowienia się nad ich długofalowym skutkiem.
Coraz większe tempo życia zmusza ludzi do coraz szybszego podejmowania decyzji, często w oparciu jedynie o informacje dostarczone przez innych. Powoduje to rozwój zachowań irracjonalnych, czyli podejmowanych pozarozumowo, głównie na podstawie emocji. Sprzyja to również zanikaniu umiejętności samodzielnego analizowania informacji i krytycznego podejścia do źródeł.
Rosnąca rola komputerów w naszym życiu sprzyja zwiększeniu zaufania do podawanych przez nie informacji i bezkrytycznego przyjmowania ich za pewnik. Nawet największa bzdura opublikowana w Internecie ma szansę zostać uznaną za prawdę.
Sposób w jaki zmienia się nasze życie, to jak żyjemy, uczy nas konsumpcyjnego podejścia do wszystkiego. Do przyjaźni, do uczuć, również do języka. A język nie jest towarem konsumpcyjnym. Kiedy się go popsuje, nie można iść do sklepu i kupić w jego miejsce nowy. Trzeba się z nim męczyć latami, mozolnie naprawiając to, co popsuli inni.
Ostatnio edytowane przez Heidi ; 18.01.2007 o 01:50
Piękny wykład. Nadal jednak nie rozumiem dlaczego jesteś za tym żeby na siłę nadać "znaczkowi" nowe znaczenie. Na swoim blogu przytoczyłeś odnośnik do angielskiego rozwinięcia tego słowa: http://dictionary.cambridge.org/defi...8864&dict=CALD
Czy ów odnośnik jest jednak dobrym argumentem? Wszak jest to opis wyjaśniający komputerowe znaczenie tego słowa, które znalazło się tam właśnie dzięki twórcom GUI. Wpisz proszę w dashboardowym tezaurusie "icon", przeczytaj, później skonfrontuj z opisem chociażby sjp.pl. Skoro anglojęzyczni twórcy systemów operacyjnych rozszerzyli znaczenie tego słowa, to dlaczego upierasz się, żeby w naszym języku tak nie było? Wszak język jest żywy. IMO nie poczyni żadnej szkody wbrew temu co piszesz wyżej. To nie będzie anglojęzyczne "icon", tylko polsko brzmiąca "ikona". Oba słowa znaczą to samo, mają takie samo greckie pochodzenie jak słusznie zauważyła Monika_M. To nie jest kalka typu "link". Podsumowując: IMO kwestionując "ikonę" w polskim świecie komputerowym, jednocześnie podważasz autorytet twórców GUI, którzy tak właśnie nazwali ten element graficzny, tyle, że po angielsku. Wciskanie na siłę "znaczka" jest IMO próbą wynalezienia koła na nowo.
Pisząc powyższy tekst potraktowałeś temat szeroko i jest w nim wiele racji. Odnoszenie go jednak do tego przypadku to moim zdaniem przesada.
Ostatnio edytowane przez MAX ; 18.01.2007 o 05:54
Pozdrawiam,
Max
"The mind is like a parachute. It doesn't work unless it's open"
-Frank Zappa
Po pierwsze, to nie jest nadawanie słowu "znaczek" nowego znaczenia. "Znaczek" i bez GUI oznaczał symbol, graficzne przedstawienie czegoś. Znaczek w klapie, znaczek na liście obecności (zwany "ptaszkiem"), etc.
Po drugie, mimo podobieństwa, polska i angielska ikona ma różnie rozłożony akcent znaczeniowy. Zauważ odwróconą kolejność podawania znaczeń w obu przypadkach. To nie przypadek i pisałem o tym. To wynik innych doświadczeń kulturowych, naszych dużo bliższych kontaktów z prawosławiem.
Po trzecie, a wynika to z drugiego, ikona w znaczeniu symbolu komputerowego jest czytelnym określeniem dla osób, które z komputerem już się zetknęły. Osoby nowe nazywają je obrazkami lub właśnie znaczkami. Ikoną zaczynają je określać dopiero po poznaniu tego pojęcia. Czyli jest ono mniej naturalne. Jedyną jego zaletą jest popularność wśród osób, które już się zetknęły z komputerami.
I teraz stajemy przed wyborem: naturalność i intuicyjność czy popularność. Wychodząc z idei, która przyświeca twórcą macowego GUI, powinniśmy wybrać pierwsze rozwiązanie.
I jeszcze jedno Ci napiszę. Ikona jest słowem, które mógłbym, ostatecznie, zaakceptować, ale boję się, patrząc na emocjonalne reakcje wielu osób, że stałoby się to podstawą do rozszerzenia roszczeń unifikacyjnych również na inne określenia, które są ewidentnie błędne. Kompromisu można szukać tylko z osobami, które rozumieją, że kompromis to ustępstwa z obu stron.
Tak, pamiętamPrzepraszam, ale ta kolejność wygląda trochę kuriozalnie. Sądzisz, że umieszczenie ikony komputerowej na pierwszym miejscu jest wynikiem doświadczeń kulturowych? Tzn. w USA ludzie nieobyci z komputerami wiedzą co to jest ikona w OSie, a dopiero później przychodzą im na myśl inne znaczenia? Nie sądzę. Nie potrafię wyjaśnić dlaczego nie zaczął np. od pozycji 2. Nie wiem dlaczego autor w takiej kolejności umieścił wyjaśnienie tego słowa, ale myślę, że może to wynikać po prostu z angielskiego pragmatyzmu. U nas z kolei autor zaczął od religijnej definicji. W tezaurusie systemowym firmowanym przez "Oxford University Press" jest podobnie jak u nas. Dlaczego jednak mamy uzależniać tłumaczenie "icon" od tej kolejności? Tak jak pisałem - oprócz niej, znaczenie tego słowa w obu językach jest identyczne. Po co mamy zmieniać zamysł twórców GUI? Mogli go nazwać inaczej, a jednak wybrali "icon". Nie widzę powodów dla których u nas miałoby być "think different" skoro Stefan też zostawił "icons" w spokoju
Moich reakcji nie musisz się obawiać. Jestem rozsądny i jak najbardziej skłonny do kompromisów, szczególnie tych które zawsze wypadają na moją korzyśćHheheh, żartowałem
Rozumiem jednak, że nie chodzi tylko o presję ludzi, których znasz z forów? Bo nie sądzę, żebyś ich reakcji aż tak się obawiał. W końcu niejednego zmiażdżyłeś intelektualnie
![]()
Ostatnio edytowane przez MAX ; 18.01.2007 o 06:01
Pozdrawiam,
Max
"The mind is like a parachute. It doesn't work unless it's open"
-Frank Zappa